Rozdział pierwszy: Prehistoria – czyli jak to się w ogóle zaczęło

Dawno dawno temu w odległym mieście…

Jeśli chodzi o moje zainteresowanie do uwieczniania otaczającego świata w kadrach to zaczęło się ono prawdopodobnie przy okazji mojej Pierwszej Komunii kiedy to dostałem pierwszy aparat. Potem przez ręce moje przewijały się różne cuda techniki od Zenita E po Canona A1, jednak w okresie nastoletnim hobby to trochę zeszło na boczny plan, zwłaszcza że nie należało do tanich. Kilka lat później nastała epoka fotografii cyfrowej- tańszej i przystępnej dla każdego. Wtedy też moim pierwszym cyfrowym przyjacielem został Panasonic DMC-FZ50 który wiernie mi służył przez okres kiedy uczyłem się fotografii od nowa. Rok 2011 był to i obfitował (głównie w zimie) w plenerowe wypady ze znajomym podzielającym pasję.

Pamiętacie jeszcze jak wyglądać powinna prawdziwa zima? 🙂

Luty 2011, Panasonic DMC-FZ50

Piękne czasy, jakieś -15 stopni, palce w grubych rękawiczkach mocno utrudniały obsługę aparatu, nos szczypał ale nic sobie z tego nie robiliśmy 🙂 Lód był tak gruby, że można było po nim dookoła sopockiego mola przejść bez strachu.
W nocy nie było lepiej, a już na pewno nie cieplej, więc poza statywami braliśmy coś na rozgrzanie i szliśmy na miasto..

Luty 2011, Nikon D90 (aparat znajomego, który był akurat wtedy mocno zajęty rozgrzewaniem się)

Potem nadeszła długo oczekiwana wiosna, zimno już tak nie doskwierało i jakoś bardziej chciało się żyć (z związku z czym zdjęcia robiłem czarno-białe) 🙂

Marzec 2011, Panasonic DMC-FZ50

Marzec był ostatnim miesiącem, który spędziłem w rodzinnym Gdańsku, kwiecień przywitał mnie na południowym wybrzeżu Wielkiej Brytanii gdzie nic już nie było takie samo, a miasto zaś.. no cóż, mocno naciąganym byłoby określenie go urodziwym. Nowe miejsce dodatkowo pochłaniało czas i w dużej mierze odbierało wenę, więc kilkumiesięczna przerwa nastąpiła siłą rzeczy. Szukając tematu do uchwycenia zacząłem się skupiać na rzeczach mniejszych niż dotychczas, bliższych, bardziej kolorowych.. Tak, chodzi o roślinność:

Czerwiec – Sierpień 2011, Panasonic DMC-FZ50

Na jesieni zaś postanowiłem przerzucić się na lustrzankę w końcu, bo przecież nie ma nic fajniejszego od testowania nowych obiektywów. I testowałem długo..

Wrzesień – Listopad 2011, Canon EOS 450D + szkło Canon 50mm f1.8

Jesiennym akcentem zakończę rok 2011, w zimie na obczyźnie zdjęć praktycznie nie robiłem, bo charakteryzuje się tu ona jedynie zwiększonym poziomem szarości, przenikliwie zimnym wiatrem i wilgotnością powietrza na poziomie dwustu procent (dla jasności- „jakieś” zdjęcia robiłem rzecz jasna, ale nie nadają się do publikacji) 😉

Jeśli udało Ci się drogi Czytelniku/ Czytelniczko dotrwać do końca tego wpisu to po pierwsze gratuluję, po drugie mam nadzieję że nie udało Ci się trzy razy przy tym zasnąć. Jeśli nie, to zapraszam po kolejne wpisy, które choć nieregularnie to jednak pojawiać się będą. 🙂

Reklamy

Autor

Piotr S

Just a guy taking pictures in more or less interesting places. // Fotopstrykacz pospolity z zamiłowaniem do odwiedzania miejsc bardziej lub mniej ciekawych.

2 myśli na temat “Rozdział pierwszy: Prehistoria – czyli jak to się w ogóle zaczęło”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s