Rozdział siódmy: Lizbona (część pierwsza)

Z Genewy poleciałem w miejsce o którym nie wiedziałem nic ponad to, iż jest stolicą Portugalii. Przy lądowaniu widok na miasto w porannych promieniach słońca był niesamowity i spodziewałem się, że również z poziomu ziemi taki będzie. Pojęcia jeszcze nie miałem w jak wielkim byłem błędzie.
IMG_6810_DxO2
Lizbona, Luty 2015, Canon EOS 60D + EF 24-105mm f/4 L na 105mm, f/7.1, ISO 200, 1/125s, +3/4EV

Dziś, po roku ponad od mojej wizyty w Lizbonie, nie patrzę już na nią tak samo, niemniej wrażenie jakie na mnie wywarła zostanie ze mną na pewno na długo. No ale zacznijmy od podstaw: stolica Portugalii, więc z założenia powinno to być najbardziej zadbane miasto w kraju, zwłaszcza że w dużej mierze utrzymuje się z turystów (w jak dużej dopiero miałem się przekonać). Co robicie jadąc gdzieś pierwszy raz? Pewnie staracie się dowiedzieć co nieco o tym miejscu- ja tego nie zrobiłem, wolałem dać się zaskoczyć- i tak jak każde z dotychczas widzianych miast było dla mnie swego rodzaju zaskoczeniem tak Lizbona była szokiem. Ciężko jest opisać to co tam zastałem, trochę łatwiej pokazać:

Lizbona 2015, Canon EOS 60D + EF 24-105L f/4

Szok i niedowierzanie- tak najłatwiej można określić moje ówczesne odczucia. Spodziewałem się, że kryzys mógł odcisnąć piętno na kraju, tymczasem zastałem miejsce będące w kryzysie od wielu lat. Po pierwszej godzinie spacerowania w nieokreślonym kierunku, postanowiłem znaleźć jakiś ogródek z piwem, co by płyny uzupełnić. Uwagę moją po drodze przykuł starszy mężczyzna grający na nie bardzo przeze mnie lubianym instrumencie jakim jest akordeon. Lecz to nie akordeon uwagę na siebie zwracał lecz ten człowiek, co początkowo umknęło mojej czujności. kilkadziesiąt metrów dalej znalazłem punkt uzupełniania płynów gdzie przysiadłem na chwilę i sprawdziłem co w okolicy wartego jest zobaczenia- Google podpowiadało jedynie lotnisko 🙂 Z nową, bezużyteczną wiedzą udałem się w drogę powrotną w kierunku centrum- a tymczasem on wciąż tam był, więc nie mogłem się oprzeć by uwiecznić ducha kryzysu na jednym zdjęciu. Smutek, ból i stoicki spokój (być może wynikający z pogodzenia się z losem).. jego oczy mówiły wszystko.

 

Lizbona 2015, Canon EOS 60D + EF 24-105mm f/4 L przy f/6.4, ISO 200

Myślę, że wyżej pokazany człowiek sprawił, że moje spojrzenie na to miasto się zmieniło. Nagle to co odrapane i zaniedbane, stało się smutne i opuszczone. W nowym świetle spojrzałem na ludzi, którzy wydawali mi się mocno zdystansowani i zrozumiałem, że tam dalej rządził kryzys, a życie dalekie było od łatwego. Tym bardziej podziwiałem miejscowych, którzy potrafili się nadal uśmiechać. Dziś podobno jest tam już lepiej.. ale czy na pewno? Tego się zbyt prędko nie dowiem.

Lizbona 2015, Canon EOS 60D +EF 24-105mm f/4 L

Spędziłem w Lizbonie cztery dni, przywożąc ze sobą po wstępnej selekcji około tysiąca zdjęć, kolejna selekcja okroiła to niemalże o połowę, dziś zaś próbuję innym okiem spojrzeć na to co pozostało i wybrać z tego coś do publikacji.. Ten odcinek jednak zakończę otwarty- ciąg dalszy nastąpi i do Lizbony wrócimy niebawem 🙂

Reklamy

Autor

Piotr S

Just a guy taking pictures in more or less interesting places. // Fotopstrykacz pospolity z zamiłowaniem do odwiedzania miejsc bardziej lub mniej ciekawych.

2 myśli na temat “Rozdział siódmy: Lizbona (część pierwsza)”

  1. Cudownie jest móc czytac o zakatkach swiata , w doslowny sposob, ale czytac wiedzac ze to dawny kolega z lawki szkoly podstawowej….. pieknie Piotruś. Serdecznie pozdrawiam i sciskam. Joanna dawniej Lidka. Wielka buzia dla twojego hobby :)))

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s