Rozdział trzynasty: Mediolan

Pójdę na łatwiznę i znowu ominę Szwajcarię, gdyż zdjęcia mam przygotowane, tekst również (wpis zacząłem tworzyć jeszcze będąc w Mediolanie, aby mi przypadkiem nic z głowy nie uleciało, więc wybaczcie jeśli uznacie go za trochę przydługi). Poniższy tekst powstał we wrześniu w dniu powrotu do rzeczywistości.
milan-2042
Mediolan, Wrzesień 2016, Canon EOS 60D + Tamron 16-300mm
Tak wiec na wstępie kilka słów o mieście i ludziach. Po stolicy mody i designu spodziewałem się wiele- że miasto będzie zadbane, spójne, atrakcyjne architektonicznie i tak dalej. Ci z was którzy przebrnęli przez wpis o Lizbonie pamiętać mogą, jak wspominałem, iż wyglądała ona najlepiej z samolotu- podobna przypadłość dotyczy niestety Mediolanu. Do jakiego stopnia? Cóż- „centro historico” nie jest złe, choć niespójne, bo wystarczy wyjść poza obręb głównego rynku by ładne kamienice i gmachy zmieniły się w różnorakie biurowce, przeplatane one są jednak też gmachami bardziej stylowymi niemniej jednak często zaniedbanymi, o poczerniałych od spalin i kurzu elewacjach. Szukanie ładnych miejsc jest trudne i wymaga cierpliwości.

Mediolan, Wrzesień 2016, Canon EOS 60D + Tamron 16-300mm

Najbardziej brakowało mi jednak jakiejś rzeki lub jeziora które dodałoby klimatu- znalazłem jedynie sztuczny zbiornik i równie sztuczne kanały od niego odchodzące. Zawsze to coś a biorąc pod uwagę ilość obecnych tam ludzi to mogę stwierdzić iż jest to dość popularne miejsce i lokalna ludność również nie miałaby nic przeciwko jakiejś wodzie z prawdziwego zdarzenia. Jeśli dodatkowo wziąć pod uwagę iż temperatura podczas kilku dni mojego pobytu ani razu nie spadła za dnia poniżej 30 stopni to tym mniej tęsknota za woda dziwi.

Milan-2225.jpg

Mediolan, Wrzesień 2016, Canon EOS 60D + Tamron 16-300mm

Wszystko to jednak wcale nie jest jeszcze takie złe. Złem w czystej postaci były za to mediolańskie ceny. Bylem już w kilku miastach Europy, większych i mniejszych ale uwierzcie  mi- nawet Szwajcaria była tańsza niż Mediolan.. tak, Szwajcaria. Bo nigdzie jeszcze na rynku nie musiałem zapłacić 12 euro za piwo, a wcale nie bylem w najdroższym miejscu. No cóż- zbankrutowałem ale dałem rade.

Włosi są ludźmi generalnie miłymi i uprzejmymi dopóki się nie zdenerwują, kiedy to objawia się ich włoski temperament- z boku taka kłótnia wygląda jakby za chwile miały pójść w ruch pieści lub noże, po trzech minutach jednak jest po wszystkim i znów się lubią. Ich temperament najłatwiej zauważyć wśród kierowców gdzie klakson jest używany częściej od kierunkowskazów a rękami wymachują tyle, że nie mam pojęcia kiedy maja czas prowadzić. Dodać muszę że są mistrzami w parkowaniu i wyjeżdżaniu z ciasnych miejsc- a że odbywa się to kosztem poobijania i podrapania zarówno swojego jak i cudzych aut to już jakoś im nie przeszkadza, wiec jeśli nie macie w planach wizyt u blacharza i lakiernika to autem lepiej tam nie jedźcie.

Mediolan, Wrzesień 2016, Canon EOS 60D + Tamron 16-300mm

Miasto jest dobrze skomunikowane, tramwaje, autobusy, trolejbusy i metro są w miarę punktualne i pokrywają zasięgiem w zasadzie wszystkie obrzeża miasta. Pociągi zaś są spóźnione jeszcze zanim odjadą z początkowej stacji, bo robią to 3-5 minut po czasie.. i weź tu człowieku się śpiesz. Jeśli chodzi o tramwaje to maja to sporo taboru z XIX w. Ma to swój urok ale hałasuje niemiłosiernie a siedzenie pół godziny na drewnianej ławce przyprawia o „dyskomfort” tej części ciała która dyskomfortu najbardziej nie lubi.

Trzeba włochom przyznać, że na obecną niepewną sytuację w Europie reagują adekwatnie do potrzeb. Na ulicach policji jest całe mnóstwo a i żołnierzy nie brakuje w tłocznych miejscach. Żeby wejść do katedry na rynku trzeba przejść przez bramkę z wykrywaczem metali i dać się przeszukać żołnierzom- czy to za wiele? Patrząc na to ile ludzi tam wchodziło cały czas to chyba nie. Tak wiec ani z bronią ani w krótkich spodenkach nie wejdziesz. A no i Włosi definitywnie mają poczucie humoru z pewnością gdyż pomiędzy budynkiem giełdy a bankiem stoi symbol tego co jedni o drugich myślą 🙂

Mediolan, Wrzesień 2016, Canon EOS 60D + Tamron 16-300mm

W związku z niezbyt sprzyjającą temperaturą w ciągu dnia, starałem się często wychodzić wieczorami i czy to pójśc do samego centrum czy też usiąść z aparatem, statywem i piwkiem przy Arco della Pace, gdzie czasem zdarzało się nawet z kimś pogadać, a co jakiś czas pojawiali sie ‚dostawcy’ sprzedający małe piwo po 3 euro. Temperatura łaskawie spadała do znośnych dwudziestu-kilku stopni, więc można się było szlajać, jednakże nie przy każdym wyjściu brałem ze sobą aparat, bo czasami chciałem zwyczajnie trochę odpocząć.

Mediolan, Wrzesień 2016, Canon EOS 60D + Tamron 16-300mm

Mediolan jako taki pojawił się w tych podróżach całkiem przypadkowo, gdyż nie był docelowym miejscem podróży- była nim oddalona o 15 minut jazdy pociągiem Monza i Grand Prix Formuły 1, jednakże tylko Mediolan zapewniał w miarę przystępne koszty noclegu. Spędziłem tam łącznie sześć dni i myślę że to i tak o trzy za długo. Na weekendowy wypad- czemu nie, ale dłuższa eskapada pozwoli się znudzić tym miastem.

Milan-1838.jpg

Mediolan, Wrzesień 2016, Canon EOS 60D + Tamron 16-300mm

To by było na tyle jeśli chodzi o stolicę mody i wysokich cen. To jednak jeszcze nie koniec na rok 2016, więc jeśli chcecie więcej to subskrybujcie czy coś, w ciągu tego tygodnia powinno się jeszcze kilka wpisów pojawić.

Stay tuned.

Reklamy

Autor

Piotr S

Just a guy taking pictures in more or less interesting places. // Fotopstrykacz pospolity z zamiłowaniem do odwiedzania miejsc bardziej lub mniej ciekawych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s