Rozdział szesnasty: Barcelona

Jak wspomniałem na koniec poprzedniego wpisu- zabierzemy was gdzieś gdzie nas jeszcze nie było. Stolica Katalonii, jedna z ikon Hiszpanii padła naszym łupem pod koniec Marca tego roku. Nasza pierwsza pozycja na liście wycieczek na rok 2017. Miasto zdecydowanie warte uwagi, ale jak wiele dużych miast pełne sprzeczności. Witamy w Barcelonie 🙂
Barca-.jpg
Barcelona, Marzec 2017, Canon EOS 5D MkII + 24-105mm przy ISO100, 1/2000s, 47mm


Wiele określeń słyszałem jeśli chodzi o Barcelonę, naprawdę wiele, ale nie wiem czy którekolwiek z nich oddaje prawdziwego ducha tego miasta. Tak, to miasto ma ducha, wiecznie głodnego, nieposkromionego ducha. Z jednej strony hałaśliwa, tłoczna, wręcz groteskowa- koszmar turysty. Z drugiej zaś jest Barri Gotic, które jest pełne przepięknych wąskich uliczek w których można od całego tego zgiełku uciec- marzenie turysty.
Podczas naszego pobytu pogoda nas nie rozpieszczała, ba, nawet wisiało w powietrzu zagrożenie powodziowe, mimo to wykorzystaliśmy suche momenty naszego trzydniowego pobytu do maksimum.

Barcelona, Marzec 2017, Canon EOS 5D MkII + 24-105mm

Zapewne wszyscy widzieliście gdzieś zdjęcia bazyliki Sagrada Familia, prawda? Na 95% nie było na nich żurawi i nie było widać że jest ona w niekończącej się budowie. No to mam dla was prawdziwą wersję 🙂

Barcelona, Marzec 2017, Canon EOS 5D MkII + 24-105mm

Kolejną rzeczą która uchodzi za mega-atrakcję Barcelony jest fontanna. Zawsze są tam tłumy. Zapominają dodać tylko, że jak tam pieszo się wybierać to po pierwsze jest to daleka droga a po drugie, że z pewnych kierunków trzeba iść przez nieciekawe dzielnice.. Barca słynie ze złodziei- myślę, że wszystkich ich tam minęliśmy idąc w stronę fontanny. Ona sama zaś- robi wrażenie to fakt, ale po pół godzinie się nudzi i można spokojnie dreptać z powrotem (byle nie przez podejrzane dzielnice). Przed zachodem słońca efektu zbyt dobrze nie widać niestety, po zachodzie zaś ciężko zdjęcia robić z ręki.

Barcelona, Marzec 2017, Canon EOS 5D MkII + 24-105mm

Pewnikiem jest fakt, że poruszanie się tam pieszo powoduje spore nabicie kilometrówki. Często od jednej atrakcji do drugiej można spokojnie dreptać nawet do godziny. Jeśli pogoda pozwala to dlaczego by nie? Któregoś dnia z naszego hotelu wybraliśmy się na nabrzeże- z pomocą metra to i tak zajęło nam prawie dwie godziny.. ot kawał drogi.

Barcelona, Marzec 2017, Canon EOS 5D MkII + 24-105mm

Wybierając się tam w marcu mieliśmy nadzieje, że nie będzie nazbyt tłocznie, niemniej wydaje mi się, że takie pojęcie w Barcelonie zwyczajnie nie istnieje. Jedyną ucieczką była gotycka część starówki, w której jestem bez reszty zakochany.

Barcelona, Marzec 2017, Canon EOS 5D MkII + 24-105mm

Wybraliśmy się też na wieczorny spacer, mając nadzieję, że trochę zdjęć uda się zrobić bez nadmiaru ludzi. Okazało się to równie nieosiągalne jak we Wiedniu. Ba, gdziekolwiek nie poszliśmy usiąść na popas, doradzano nam byśmy lepiej aparatów nie trzymali na stolikach. Bo wiecie, złodzieje. Jeśli się wie na co patrzeć to można ich wyłuskać w tłumie wszędzie, o każdej porze, na każdym rogu. To tak ku przestrodze.

Barcelona, Marzec 2017, Canon EOS 5D MkII + 24-105mm

Jak to mówią: złego diabli nie biorą. Musiałem pewnie jak jeden z nich wyglądać, bo wróciliśmy z takim samym dobytkiem jak pojechaliśmy 🙂

Na koniec klasyka czyli trochę z niczym nie związanych zdjęć 🙂

Barcelona, Marzec 2017, Canon EOS 5D MkII + 24-105mm

Na podsumowanie powiem tak: nie wiem czy trzy dni to wystarczająca ilość czasu- wszystkiego nie zobaczyliśmy, bo się zwyczajnie nie dało. Do przemieszczania się po mieście polecam mapę i metro- nic więcej do szczęścia nie trzeba a za 3 dni zapłaciliśmy chyba po 15 Euro (HolaBarcelona) od osoby, więc tragedii nie ma. Jedzenie generalnie dobre, choć nie jestem miłośnikiem owoców morza lub ryb. Można jednakże coś normalnego zjeść i nie żałować. Jeśli chodzi o ceny to Barca plasuje się na podobnym poziomie jak Wiedeń. Miejscami taniej, miejscami drożej ale generalnie dość przystępnie, bez mediolańskich ekstremów. Czy warto zobaczyć? Warto. Gotycka część starego miasta jest bajeczna. Trzeba jednakże uważać, bo jeden zły skręt z La Rambli i można wylądować w czymś co nazwaliśmy ‚Małym Kabulem’  – miejscu gdzie niektóre lokale nawet nie mają nazwy zapisanej alfabetem łacińskim. Gdzie można na sobie poczuć wzrok wielu osób i łatkę przybysza. Ciekawe miejsce, choć osobom nieprzywykłym może się wydać groźne i/ lub nieprzystępne.
Tak właśnie jest Barca- zróżnicowana.
8/10 🙂

Następnym wpisem zabiorę was to ojczyzny mojej partnerki, miejsca które przypomniało mi czasy dzieciństwa mimo, iż nigdy tam nie byłem.

Stay tuned 🙂

Reklamy

Autor

Piotr S

Just a guy taking pictures in more or less interesting places. // Fotopstrykacz pospolity z zamiłowaniem do odwiedzania miejsc bardziej lub mniej ciekawych.

Jedna uwaga do wpisu “Rozdział szesnasty: Barcelona”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s