Rozdział siedemnasty: Płowdiw (aktualizacja 02.07.2019)

Tak, wiem, dawno mnie tu nie było, ale w związku z powiększeniem się rodziny znalezienie czasu na nowy wpis nie jest proste. Tym razem zabierzmy was do miasta mojej partnerki, miasta, którego nazwa nic mi wcześniej nie mówiła. Po delikatnym tylko zajrzeniu w jego historię, przyznaję że trochę wstyd iż nie słyszałem o nim wcześniej. Na dodatek jest europejską stolicą kultury 2019. Zapraszamy więc na krótką wycieczkę do kraju, który jeszcze nie tak dawno temu był jedyną szansą na względnie egzotyczne wakacje: do Bułgarii.
Plovdiv--7
Płowdiw, Kwiecień 2017, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

Nie nazwał bym Płowdiwu wielkim miastem. Jest rozległe, to fakt, jest równie zakorkowane jak każde duże miasto, jednakże nie daje poczucia przytłoczenia.  Moje pierwsze wrażenie po wjeździe do miasta było dziwne: poczułem się jakbym był w Polsce, ale 20 lat temu. Ten tak dobrze znany poziom zaniedbania budynków, te blokowiska zaraz za centrum, równie szare jak nasze. Tak się jakoś cieplej na sercu zrobiło. Ścisłe centrum jest odnowione w dużym stopniu, ale również w dobrze znany nam sposób: atrakcje są zadbane, z bocznymi uliczkami bywa już różnie. W sercu centrum znajdują się.. wykopaliska. Tak, tych jest tam pełno, głównie dlatego iż jest to jedno z najstarszych miast w Europie i co ktoś dziurę wykopie to znajdują starożytne ruiny. Jest nawet całkiem malowniczy teatr rzymski.

 

Płowdiw, Kwiecień 2017, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

W mieście mieszają się różne style, ale taka różnorodność według mnie wychodzi mu na dobre, bo każdy może znaleźć tam coś dla siebie. Niezaprzeczalnym atutem jest również znośna ilość turystów. No i ceny. Jako że żyję i pracuję w UK to były one dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, ale nawet po przeliczeniu na złotówki nadal są przystępne, bo przecież około 5zł za piwo w knajpie lub restauracji to nie majątek.

Pod względem atrakcji stricte turystycznych można poczuć pewien niedosyt. Nie jest to miasto z setkami muzeów, galerii, kościołów itd. Jasne, jest ich trochę, ale nie ogrom. I to dla mnie też jest plus, jako że nie jestem miłośnikiem zwiedzania wnętrz budynków, poza nielicznymi wyjątkami. Można się skupić na tym co na zewnątrz, a tam właśnie toczy się życie i tam są największe atrakcje. Od głównego deptaka kończącego się otwartym fragmentem rzymskiego stadionu, przez wyżej wspomniany teatr, po któreś ze wzgórz dających świetną panoramę miasta i będących codziennym miejscem spotkań lokalnej ludności (choć raczej tej młodszej). Do tego dochodzi bardzo przyjemny park, który docenić można zarówno za dnia kiedy tak bardzo potrzebny jest kawałek cienia, jak i w nocy kiedy w pełnej krasie zobaczyć można ‚śpiewającą fontannę’. Wieczorami zaś miasto ożywa. Niczym nadzwyczajnym są restauracje i knajpki (których jest mnóstwo) otwarte przez większą część nocy.

 

Płowdiw, Kwiecień 2017, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

Nie powiedziałbym, że jest to miasto w którym można się zakochać, niemniej za każdym razem wyczekuję kolejnej wizyty, bo po prostu coś w nim jest. Czy to przez to odczucie, że jest tam tak swojsko? Nie wiem, ale nie ma to specjalnego znaczenia.

No i byłbym zapomniał o muralach. Jest ich pełno i są naprawdę fajne, czasami śmieszne, czasami straszne.

 

Płowdiw, Kwiecień 2017, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

Minusy? Zawsze są. Widać, że nie jest to najbogatsze miejsce, podobno korupcja ma się tam na tyle dobrze, że projekty odnawiania czegokolwiek zwykle ciągną się latami, bo ludzie znikają z pieniędzmi (brzmi znajomo?). Widać, że coś się dzieje, fundusze unijne leją się szerokim strumieniem, ale minie jeszcze kilka lat zanim będzie to dobrze widać. I wtedy częśc tego uroku zniknie. Drugim minusem dla mnie jest temperatura w lecie: za dnia 30 stopni to dolna granica, tym mniej dziwne że miasto ożywa nocą. Ciut za ciepło dla mnie ale tylko odrobinkę.

Czy polecam? Tak, jak najbardziej, idealne na wypad na dłuższy weekend. Jeśli za swojego życia widzieliście transformację polskich miast na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, to poczujecie tą samą nutkę nostalgii. No i nie jest to stricte turystyczne miasto, co sprawia że jest nadal względnie tanio i niezbyt tłoczno.

I klasycznie na koniec galeria różnorakich zdjęć:

 

Płowdiw, Kwiecień 2017, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

Dokąd zabierzmy Was w kolejnym wpisie? Co powiecie na powrót do Włoch?

Stay tuned

 

Aktualizacja 02.07.2019

Znów uzbroiłem się w aparat by po dwóch latach od powyższej wizyty uwiecznić zarówno zmiany w mieście jak i naszą mała wycieczkę krajoznawczą, więc tym razem będzie coś więcej niż tylko Płowdiw.
No ale zacznijmy od miasta tytułowego. Co się zmieniło przez dwa lata? Przybyło wykopalisk i murali- tych pierwszych nie uwieczniałem bo ich rozmiar wymagałby raczej użycia drona, tym drugim zaś nie mogłem się oprzeć, więc dorzucam klika nowych wraz z kilkoma innymi nowymi zdjęciami z Płowdiwu.

Płowdiw, Kwiecień/Maj 2019, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

Postanowiliśmy zostawić naszą pociechę z dziadkami na dwa dni i wyruszyliśmy na małą wycieczkę. Na początek za moją namową pojechaliśmy zobaczyć Buzłudżę- największy komunistyczny monument w Europie. Muszę przyznać, że robi wrażenie zarówno swoim rozmiarem jak i stopniem zniszczenia. Jeszcze kilka lat temu można było dostać się do środka, dziś niestety nie jest to już takie proste, na dodatek przez dziurę w bramie widać zwaliska gruzu, więc nie byłoby to zbyt rozsądne. Tak czy owak, było warto- choćby dla widoków.

Buzłudża, Maj 2019, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

Kolejnym przystankiem była inna góra- Szipka. Na górze znajduje się wieża- muzeum walk o niepodległość. Jest to doroczne miejsce pielgrzymek lokalnej ludności w święto niepodległości. No i widoki znowu są bardzo przyjemne- warto pojechać tylko dla nich.

Szipka, Maj 2019, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

Stamtąd udaliśmy się do dość ciekawego i nietypowego jak na moje wycieczki miejsca: do skansenu. Etar- bo tak się ów skansen nazywa, jest dość interesujący, gdyż jest to miejsce nadal aktywne- można zobaczyć jak tradycyjnymi metodami wyrabiane są różne przedmioty i rzecz jasna można je nabyć. Naprawdę fajne miejsce.

Etar, Maj 2019, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

Ostatnim przystankiem było Wielkie Tyrnowo- dawna stolica Bułgarii i symbol niepodległości. Ostatecznym celem był Carewec, twierdza z ruinami pałacu carskiego, basztami, murami obronnymi i fajnym widokiem na miasto i okolice. Gdybyśmy tylko mieli więcej czasu to generalnie w tym mieście chciałbym zostać jeszcze jeden dzień by się lepiej rozejrzeć, gdyż z racji usytuowania na wzgórzach jest dość malownicze.

Wielkie Tyrnowo, Maj 2019, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

W drodze powrotnej postanowiliśmy zrobić mały przystanek żeby pochodzić po jaskiniach Baczo Kiro- fajny klimat, ale nie jestem miłośnikiem chodzenia w pozycji zbieracza ryżu 😉 Ostrość zdjęć niektórych może pozostawiać co nieco do życzenia, ale nie miałem statywu i robienie zdjęć z ręki stanowiło pewne wyzwanie.

Baczo Kiro, Maj 2019, Canon EOS 5D Mk2 + 24-105mm f4 L

I to by było na tyle moi drodzy. Zdecydowanie polecam wycieczki po Bułgarii, jeśli dodatkowo wziąć pod uwagę kręte górskie drogi to czy może być lepiej? 🙂

Stay tuned

 

 

 

 

 

 

 

Autor

Piotr S

Just a guy taking pictures in more or less interesting places. // Fotopstrykacz pospolity z zamiłowaniem do odwiedzania miejsc bardziej lub mniej ciekawych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s