Rozdział osiemnasty: Neapol

Długo myślałem co napisać o tym mieście i nadal nie jestem do końca pewny jak to ubrać w słowa, więc wpis może być trochę chaotyczny, za co z góry przepraszam.
Jako iż Lilly zawsze chciała pojechać do Włoch postanowiłem zrobić jej urodzinową niespodziankę- o celu podróży dowiedziała się dopiero na lotnisku 🙂 Zapraszamy na krótką wycieczkę do trzeciego największego miasta Włoch.
IMG_2743-2
Neapol, Grudzień 2017, Canon EOS M3

Zawczasu was ostrzegę na temat zdjęć: po pierwsze będzie ich mniej, po drugie mogą być z lekka inne niż zwykle jako iż używałem aparatu Lilly- uwierzcie lub nie ale zapomniałem karty pamięci, a wydawanie 35 euro na kupienie nowej na miejscu nie bardzo mi pasowało (za to po raz pierwszy mogłem sprawdzić w praktyce korzystanie z bezlusterkowca w podróży).
Po powyższej niemiłej niespodziance, myślałem, że dalej będzie już tylko lepiej. Przeliczyłem się. Pierwsze wrażenie po dotarciu do miasta? Że wylądowaliśmy na złym kontynencie. Zatrzymaliśmy się tuż przy głównym dworcu kolejowym, co miało być dużym plusem gdybyśmy chcieli wyskoczyć za miasto. Był tylko jeden drobny problem- okolica ta wyglądała jak getto. Zarówno za dnia jak i wieczorami byliśmy dwiema z bardzo niewielu osób o białych twarzach. Nie mam zdjęć na poparcie tych słów, ale zwyczajnie nie chciałem się tam z aparatem obnosić.
Myślicie że to koniec niemiłych niespodzianek? Niestety nie. Neapol bardzo się różni od Mediolanu i choć nie jestem miłośnikiem tego drugiego to ma w jednej kwestii zdecydowaną przewagę: czystość. W Neapolu zwyczajnie jest syf. Nie brud, nie ‚nieporządek’, zwyczajny syf. Śmieci walające się po ulicach są normą, przesypujące się śmietniki przed domami również, a widząc taki bajzel ludzie tym bardziej śmiecą gdzie popadnie. Mimo to patrzenie pod nogi nie jest największym zmartwieniem, o nie. Najtrudniej jest nie zostać rozjechanym. Myślałem że w Bułgarii są szaleni kierowcy, ale to pikuś w porównaniu z Włochami. Jakimś cudem wjadą z najciaśniejszą nawet uliczkę, więc nigdzie nie jest się w pełni bezpiecznym. No ale dość tego narzekania, bo te trzy dni koniec końców wcale nie były takie złe.

Neapol, Grudzień 2017, Canon EOS M3

Centro storico jest pełne małych uliczek i dużych budynków. Można by to uznać za całkiem przyjemne połączenie, gdyby nie fakt, że ciężko coś podziwiać, kiedy cały czas trzeba uważać na samochody i skutery. Jeszcze mniejsze uliczki można znaleźć w Quarter Spagnioli, gdzie przez ich gąszcz łatwo jest się zgubić. By uciec trochę od tego zgiełku należy się udać w stronę Castel dell’Ovo. Można tam odnieść wrażenie, że znaleźliśmy się nagle w zupełnie innym mieście. No i widoki stamtąd są całkiem niezłe, choć wszechobecny smog w tym nie pomagał.

Neapol, Grudzień 2017, Canon EOS M3

Dwa z powyższych zdjęć mam wydrukowane w formacie A2 i powieszone w salonie- zgadniecie które? 🙂
Dwa dni spędziliśmy na szwendaniu się po Neapolu a trzeciego była obowiązkowa wycieczka w miejsce gdzie czas się zatrzymał w 79r.n.e.

Pompeje

Nie mieliśmy bladego pojęcia czego możemy się spodziewać w Pompejach. Bez wątpienia jest to wielka atrakcja turystyczna- zarówno pod względem rozmiaru jak i ilości odwiedzających. Można wybrać opcję z przewodnikiem lub bez i jeśli nie chcecie się zatrzymywać co dwie minuty to polecam tą druga opcję. Z przewodnikiem wycieczka ta trwa około 6 godzin, bez przewodnika daliśmy radę w mniej niż połowę tego czasu. Poruszanie się po kamiennych drogach w tłumie nie należy do najłatwiejszych ani do przyjemnych, czasem trzeba sobie torować drogę przez grupki zwiedzających. Odciąga to od głównego celu wizyty. Nie mnie oceniać to co można tam zobaczyć, generalnie interesujące, ale na dłuższą metę może się wydać nudne. Cena dość adekwatna do czasu zwiedzania. Na duży plus trzeba zaliczyć bardzo przyzwoitą knajpkę zaraz przy wyjściu 🙂 No i widoki.

Neapol, Grudzień 2017, Canon EOS M3

Myślę, że na tym zakończę ten wywód i podsumuję ten wypad. Cenowo dużo lepiej niż Mediolan, podobno im dalej na południe tym taniej. Atrakcji trochę jest, ale rozstrzelone po mieście i nie zawsze się chce pomiędzy nimi krążyć. Jedzenie dobre, aczkolwiek niełatwo znaleźć miejsce w którym serwują coś więcej niż milion odmian pizzy. Jak dla mnie jednakże przede wszystkim zbyt tłoczno, zbyt brudno i zbyt głośno. Na weekend niby można pojechać, ale wtedy koniecznie w sezonie kiedy dni są dłuższe, bo w Grudniu ciemno robi się dość wcześnie. Skończywszy zwiedzanie w Pompejach chcieliśmy pojechać do Sorrento ale zabrakło już niestety na to dnia. Może przy innej okazji, bo nadal chcemy bliżej poznać włoskie wybrzeże. 

Neapol, Grudzień 2017, Canon EOS M3

 

Stay tuned

Reklamy

Autor

Piotr S

Just a guy taking pictures in more or less interesting places. // Fotopstrykacz pospolity z zamiłowaniem do odwiedzania miejsc bardziej lub mniej ciekawych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s